Na pewnym festiwalu, pewnien hinduski reżyser wystawił swoją sztukę. Czas i miejsce nie są tu istotne. Poziom artystyczny także. Przedstawienie zaczęło się pokazem tańca w stylu bollywood. Dziewczęta wiły się, uśmiechały, pląsały i kreciły. Ich ręce rysowły w powietrzu poziome, pionowe a i falujące kształty. Skupiłem się na liderce, stała w środku, zdecydowanie najlepiej tańczyła. Uśmiechnięta zawodowo. Dłonie wirują jak trzeba, błyskotki na nadgarstkach odbijają się w reflektorach.
Pięć minut przed spektaklem stałem w kolejce do ubikacji. Ta sama liderka wyszła przede mną z kabiny, ominęła mnie i pobiegła na scenę. Podobnie jak mnie, ominęła też umywalkę i mycie rąk.
Opublikował/a tentymon